Gruntowa czy powietrzna – to dylemat, przed którym często stają inwestorzy. W jego rozwiązaniu mogą pomóc doświadczenia tegorocznej, mroźnej, zimy. Od 2021 roku, kiedy rynek odnotował znaczący wzrost zainteresowania tego typu instalacjami, przeszły one pierwszy prawdziwy test wydajności energetycznej i efektywności kosztowej. Czy lepiej sprawdziły się pompy gruntowe czy powietrzne?

Mroźny styczeń i gorące rachunki – kto zapłacił najwięcej za ogrzewanie?
Tegoroczny styczeń był wyjątkowo zimny – średnia temperatura, w porównaniu z wieloletnimi normami dla tego miesiąca, była niższa o około 3°C. Tak niskie temperatury przełożyły się na intensywniejsze wykorzystanie instalacji grzewczych, efektem tego były wyższe rachunki. Ich analiza, dla pomp powietrznych i gruntowych, nie pozostawia wątpliwości. Dla domu o powierzchni 200 m.kw. zużycie energii w przypadku pierwszego rozwiązania wyniosło około 1,97 kWh, co przy cenie energii elektrycznej na poziomie 1,10 zł/kWh (PGE) dało rachunek w wysokości około 2000 zł za miesiąc. W przypadku gruntowej pompy ciepła zużycie energii wyniosło około 0,59 kWh, co przy tej samej cenie za prąd, przełożyło się na koszt ogrzewania na poziomie około 600 zł.
- Tegoroczna zima zrodziła wiele pytań dotyczących opłacalności inwestycji w gruntowe i powietrzne pompy ciepła. Wszystkie one pojawiły się w kontekście niskich temperatur, z którymi mieliśmy do czynienia w zasadzie po raz pierwszy, odkąd rozwiązania wykorzystujące alternatywne źródła ciepła zyskały znaczącą popularność. Oczywiście naturalnym jest, że rachunki za energię były przez to wyższe, ale nie oznacza to, że instalacje się nie sprawdziły. Tam, gdzie wykonane były zgodnie z normami i zasadami, doskonale spełniły swoją rolę. Tym jednak co istotniejsze, tegoroczne doświadczenia mogą być źródłem bezcennych informacji dla przyszłych inwestorów. Wykorzystanie wiedzy na temat działania pomp w ekstremalnych warunkach pogodowych pozwoli im wybrać najbardziej opłacalne rozwiązanie dla danego budynku i uniknąć ewentualnych błędów w realizacji inwestycji – mówi Piotr Sroka, ekspert firmy Pan Studniarz.
Popularne nie znaczy uniwersalne – kiedy i w jaką pompę ciepła zainwestować
Spodziewać się można, że popularność pomp ciepła będzie w najbliższych latach systematycznie rosła. Świadczą o tym dane za 2025 rok, kiedy cały rynek odnotował wyraźne ożywienie. Zapowiedzią rosnącego zainteresowani alternatywnymi źródłami ciepła mogą być również wyniki z badania zrealizowanego przez SW Research, które doskonale ilustrują poziom satysfakcji dotychczasowych inwestorów – 80% badanych korzystających z pomp ciepła jest z nich zadowolona. Większość respondentów zdecydowałaby się również ponownie na taką inwestycję – 32% odpowiedziało „zdecydowanie tak”, a 41% – „raczej tak”. Jednak mimo tego entuzjazmu warto podkreślić, że nie jest to rozwiązanie uniwersalne i odpowiednie dla każdego budynku. Tegoroczna długa i mroźna zima pokazała, że efektywność instalacji w dużej mierze zależy od warunków technicznych, takich jak izolacja budynku czy właściwy dobór systemu. Dlatego tam, gdzie zastosowanie pompy ciepła jest możliwe, warto uwzględnić doświadczenia ostatniego sezonu grzewczego, aby uniknąć rozczarowań i lepiej dopasować rozwiązanie do realnych potrzeb w przyszłości. Eksperci firmy Pan Studniarz, przeanalizowali najczęściej pojawiające się zastrzeżenia, wyjaśniając równocześnie wątpliwości, które zrodziły, a tym samym obalając mity, które powstały się wokół pomp ciepła.
MIT Pompa ciepła przestaje być opłacalna przy dużych mrozach.
FAKT Nowoczesne systemy, zarówno gruntowe, jak i powietrzne, są zaprojektowane do pracy w temperaturach od -16°C do -24°C, przy czym gruntowe utrzymują stabilną wydajność, a powietrzne mogą korzystać z dodatkowej grzałki elektrycznej, co zwiększa komfort, choć podnosi koszty energii.
MIT Powietrzna pompa ciepła nie sprawdza się w czasie długich fal mrozów.
FAKT Nowoczesne systemy są projektowane do pracy przy temperaturach rzędu -20°C, choć ich sprawność w takich warunkach jest niższa.
MIT Rachunki zimą bywają wyższe niż pierwotne założenia.
FAKT Koszty energii wyższe niż pierwotne założenia w wielu przypadkach wynikają z niedopasowania mocy urządzenia lub pracy instalacji przy zbyt wysokiej temperaturze zasilania. W wielu przypadkach to również konsekwencja tego, że instalacje były montowane w budynkach o słabej izolacji.
MIT Pompy ciepła nie sprawdzają się w starych, nieprzystosowanych budynkach, np. tam, gdzie są żeliwne kaloryfery.
FAKT Pompy ciepła mogą działać w starszych budynkach, ale ich efektywność zależy od kilku kluczowych czynników. Faktem jest natomiast, że tradycyjne żeliwne grzejniki są projektowane pod wyższe temperatury czynnika grzewczego (ok. 60–75°C), podczas gdy pompy ciepła najefektywniej pracują przy niższych temperaturach (30–40°C). W praktyce oznacza to, że aby podgrzać kaloryfer pompy musiałby pracować na pełnej mocy, co generuje wysokie rachunki za prąd, a mimo tego temperatura pomieszczenia nadal będzie niska.
MIT Gruntowe pompy ciepła są zbyt drogie, żeby się opłacały.
FAKT Nowoczesne gruntowe pompy ciepła konkurują cenowo z pompami powietrznymi. Przy wykorzystaniu dofinansowania różnica między instalacją pompy powietrznej a gruntowej może wynosić około 10 tys. zł. Równocześnie analizując ich opłacalność należy uwzględnić fakt, że gruntowe pompy ciepła charakteryzują się stabilną wydajnością nawet w ekstremalnie niskich temperaturach i niższymi kosztami eksploatacji. Zatem w dłuższej perspektywie jest to korzystna inwestycja.
- Doświadczenia tegorocznej zimy pokazują, że wybór odpowiedniego rodzaju pompy ciepła powinien być dobrze przemyślany. Gruntowe pompy ciepła charakteryzują się stabilną wydajnością nawet w ekstremalnie niskich temperaturach i niższymi kosztami eksploatacji w długim okresie, jednak ich instalacja jest droższa i wymaga większej ingerencji w teren. Z kolei powietrzne pompy ciepła są tańsze w inwestycji i prostsze w montażu, ale w czasie długotrwałych mrozów ich efektywność może spadać, co w starszych lub słabiej ocieplonych budynkach skutkuje wyższymi rachunkami za energię. W praktyce największe różnice w doświadczeniach użytkowników wynikają nie tyle z samej technologii, co z właściwego dopasowania systemu do warunków budynku oraz sposobu jego eksploatacji – komentuje Piotr Sroka.
